Elena Ubrałam jeden z moich szarych kompletów, choć wiedziałam, że w niebie cokolwiek wsadzimy i tak Bianka będzie miała białą sukienkę, a ja szarą. Bianka złapała mnie za rękę i przeniosłyśmy się do nieba. Sama nie mogłabym tam wejść, ale z aniołem to coś zupełnie innego. Bianka chyba doskonale wiedziała gdzie powinniśmy się przenieś, bo kawałek dalej stał Jonathan. - Nareszcie jesteście. - powiedział. - Chodźcie za mną. Zrobiłyśmy jak polecił. Doszliśmy do wielkiego białego budynku. Jonathan jak przystało na dżentelmena otworzył nam drzwi i puścił nas przodem. Szliśmy prosto korytarzem, aż stanęliśmy pod wielkimi, starymi, dębowymi drzwiami. Jonathan otwarł je. W środku stali tylko dwaj aniołowie. Jeden z nich rysami twarzy przypominał mi Biankę. Drugi nie wyglądał na bardzo starego, ale jego oczy zdradzały coś zupełnie innego. Moje skrzydła nerwowo się poruszyły. Jonathan położył mi rękę na ramieniu. Stałam w przejściu. Nie weszłam do środka, ani nie wyszłam...
Elena Ranek wydawał się taki beztroski, a jednak w głowie cały czas pojawiały mi się wczorajsze wspomnienia. Chciałam... No właśnie, czego chciałam? Sama nie wiem. Zgubiłam się w całym tym zamieszaniu. Może Jonathan chciał dobrze, a może nie. Czy to jest czas, aby się nad tym zastanowić? Chyba nie. Elen, dlaczego nie możesz się zdecydować?! Nie mam pojęcia. Całe życie wydawało mi się iluzją, która nie może się zakończyć. Wszystko mówiło mi, że czas na mój ruch, jednak nie wiedziałam, w którą stronę go wykonać. Niczym w szachach ruch może się zakończyć szach matem. W którą stronę idziesz El? Czas na mój ruch. Jonathan Przez noc wrażenia z wczoraj opadły, więc już bardziej uspokojony poszedłem na zajęcia. Gdybym dalej był zdenerwowany, oj biedni byli by moji uczniowie. Usiadłem przy biurku i sprawdziłem obecność. Po chwili usłyszałem pukanie do drzwi. Wstałem, aby je otworzyć. Za nim stała Elena. Nie obchodziło mnie jak się tu dostała...
Elena Z moich oczu kapały słone łzy. Co się dzieję? Dlaczego znów coś schrzaniłam? Chciałam położyć się i zasnąć, ale wiedziałam, że nie dałabym rady. Nie spojrzałam nawet kto wszedł do mojego pokoju, obdarzyłam tę osobę wzrokiem dopiero, gdy mnie przytuliła. - Nie miałam pojęcia co knuje Jonathan. - powiedziała Bianka. - Niee. - przełknęłam ślinę. - Nie wiedziałaś? - Nie. - szepnęła Bianka. - Już dobrze Elen. Nie płacz. Cały wieczór spędziłam w ramionach Bianki. Dopiero w nocy, gdy zasnęłam odnalazłam spokój. Jonathan Siedziałem sam w pokoju. Dzisiaj odwołałem wszystkie zajęcia jakie prowadziłem. Bianka wróciła już do domu, to dobrze, bo Elena nie jest sama. Dlatego ona nie dała mi wszystkiego wytłumaczyć? Chciałem tylko jej pomóc. Elena zawsze miała ostry temperament. Była złośliwa, ale dobra, nikt nie mógł tego zaprzeczyć, a zwłaszcza ja. Kocham ją. Jest moją jedyną miłością, zawsze nią była.
Komentarze
Prześlij komentarz
Czytasz? Zostaw po sobie ślad.