Rozdział 13 Płakała, płakała przeze mnie.
Elena Ubrałam jeden z moich szarych kompletów, choć wiedziałam, że w niebie cokolwiek wsadzimy i tak Bianka będzie miała białą sukienkę, a ja szarą. Bianka złapała mnie za rękę i przeniosłyśmy się do nieba. Sama nie mogłabym tam wejść, ale z aniołem to coś zupełnie innego. Bianka chyba doskonale wiedziała gdzie powinniśmy się przenieś, bo kawałek dalej stał Jonathan. - Nareszcie jesteście. - powiedział. - Chodźcie za mną. Zrobiłyśmy jak polecił. Doszliśmy do wielkiego białego budynku. Jonathan jak przystało na dżentelmena otworzył nam drzwi i puścił nas przodem. Szliśmy prosto korytarzem, aż stanęliśmy pod wielkimi, starymi, dębowymi drzwiami. Jonathan otwarł je. W środku stali tylko dwaj aniołowie. Jeden z nich rysami twarzy przypominał mi Biankę. Drugi nie wyglądał na bardzo starego, ale jego oczy zdradzały coś zupełnie innego. Moje skrzydła nerwowo się poruszyły. Jonathan położył mi rękę na ramieniu. Stałam w przejściu. Nie weszłam do środka, ani nie wyszłam...

Komentarze
Prześlij komentarz
Czytasz? Zostaw po sobie ślad.