Elena Ranek wydawał się taki beztroski, a jednak w głowie cały czas pojawiały mi się wczorajsze wspomnienia. Chciałam... No właśnie, czego chciałam? Sama nie wiem. Zgubiłam się w całym tym zamieszaniu. Może Jonathan chciał dobrze, a może nie. Czy to jest czas, aby się nad tym zastanowić? Chyba nie. Elen, dlaczego nie możesz się zdecydować?! Nie mam pojęcia. Całe życie wydawało mi się iluzją, która nie może się zakończyć. Wszystko mówiło mi, że czas na mój ruch, jednak nie wiedziałam, w którą stronę go wykonać. Niczym w szachach ruch może się zakończyć szach matem. W którą stronę idziesz El? Czas na mój ruch. Jonathan Przez noc wrażenia z wczoraj opadły, więc już bardziej uspokojony poszedłem na zajęcia. Gdybym dalej był zdenerwowany, oj biedni byli by moji uczniowie. Usiadłem przy biurku i sprawdziłem obecność. Po chwili usłyszałem pukanie do drzwi. Wstałem, aby je otworzyć. Za nim stała Elena. Nie obchodziło mnie jak się tu dostała...
Komentarze
Prześlij komentarz
Czytasz? Zostaw po sobie ślad.